Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
2

2

Ledwie otworzyłam drzwi, powitało mnie radosne szczekanie. Udałam się w tamtą stronę. Pogłaskałam suczkę po grzbiecie i przypięłam jej smycz. Natychmiast rzuciła się do biegu. Pociągnęła mnie tak, że o mało co nie upadłam. "Ach, ta mała psotnica" pomyślałam i zawołałam ją do siebie. Już biegła w moją stronę, ale niespodziewanie skręciła i zaczęła uganiać się za kotem sąsiadki. Zawsze mnie dziwiło, dlaczego jego gania a nasze dwa kociaki traktuje jak równych siebie - nawet jedzą z jednej miski i razem śpią w budzie. Pociągnęłam ją do siebie mocnym szarpnięciem smyczy. Posłusznie podeszła do mnie. Popatrzłam na nią wymownie, ale ona jak zwykle w ogóle się tym nie przejęła i zaczęła radośnie merdać ogonem. Westchnęłam tylko i wreszcie ruszyłyśmy.
Z polnej drogi, która prowadziła do naszego domu, skręciłyśmy na asfaltową. Airyn nie przepadała za takimi drogami - zawsze chodziła obok - po trawie. Na podwórku przed domem naszego sąsiada zobaczyłam krzątających się jakichś męszczyzn. Zdziwiło mnie to. Czyżby pan Poncza miał robotników? To do niego niepodobne. Zawsze wszystko robił sam...
- Dzień dobry! - powiedziałam na widok sąsiada wyłaniającego się z szopy. Spojrzał w moim kierunku.
- A, dobry, dobry.
- Co to za ludzie? - spytałam stłumionym głosem podchodząc do płotu.
- Mierzą, obliczają i... takie tam. - machnął ręką - Zamierzam zburzyć nareszcie tę ruinę. Lada chwila może się zawalić, a ja nie  chcę mieć zbędnych kłopotów.
Zdziwiło mnie to. Ten dom stał tu od zawsze. Był bardzo piękny i okazały. Ale też bardzo stary. Pan Poncza wiedział co mówi, gdy przepowiadał zawalenie. Przyglądałam się przez chwilę tej cudownej budowie. Przerzuciłam wzrok na sąsiada,
- A czy to nie szkoda? - zastanowiłam się na głos - Czy nie lepiej go odrestaurować? To już pewnie prawie zabytek...
Pokręcił głową.
- Nie. Nie chcę się do niczego takiego angażować! - rzekł stanowczo - Jak już mówiłem -
nie  chcę mieć zbędnych kłopotów!
Kiwnęłam głową.
- Rozumiem. - przerwałam na chwilę, po czym ostrożnie podjęłam - A ten dom jest stary, prawda? Ile tak w przybliżeniu ma lat?
Spojrzał na mnie jakby zaskoczony pytaniem, ale jednocześnie szczęśliwy, że może komuś się pochwalić swoim nabytkiem - mimo tego, że chce go zlikwidować.
- Wybudował go mój dziadek. Własnymi rękoma, słowo daję! W tych czasach nie było takich maszyn jak teraz i było to bardzo trudne... Założę się, że nawet nie możesz sobie wyobrazić jak bardzo! - dodał z zachwytem i wyższością - Niestety, w ciągu budowy nie obeszło się bez wypadków. Mały siostrzeniec mojego taty bardzo chciał pomóc i codziennie tu przychodził. Miał wtedy jakieś siedem lat... I pewnwgo dnia po skończonej pracy bawił się z moim tatą, który był trochę od niego młodszy, i... spadła na niego framuga drzwi... - pociągnął nosem a w oku zakręciła mu się łza, jakby sam był tego świadkiem. - Zmarł na miejscu. Nie dało się nic robić - sięgnął do kieszeni po chusteczkę i głośno wytarł nos. Za chwilę ochłonął i stał się znowu normalny. - Mój ojciec dorastał w tym domu. Ja zresztą też... Ale kiedy poślubiłem Helenkę, wybydowaliśmy sobie swój własny dom - powiedział dumny z siebie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wyglądał jak dziecko, któremu po raz pierwszy udało się zrobić babkę z piasku. Popatrzył na mnie zmieszany - Oczywiście, także nie było to łatwe! Inne czasy... Kiedy mój brat wyjechał, dom został pusty. Chciałem namówić brata, aby go komuś wynajął - nic dobrego, kiedy dom jest opuszczony... Jednak jakoś się od tego wymigał i tak już zostało. Po jego śmierci dom został na mojej głowie, więc... muszę go zburzyć. Inaczej nie mogę. Choć może w końcu masz rację - szkoda go będzię...
Staliśmy chwilę w ciszy. Zatopiłam się w myślach wyobrażając sobie, jak to było, kiedy budowano ten dom. I ten wypadek - to musiało być okropne! Jak tylko możnaby zapobiec zburzeniu? Przecież musi być jakiś sposób!
Nagle Airyn mnie pociągnęła. Zupełnie o niej zapomniałam. Do tego czasu obwąchiwała i bawiła się z młodym jamnikiem - psem państwa Ponczów.
- To ja już chyba pójdę... - mruknęłam - Dziękuję za tę piękną opowieść! Bardzo lubię takie ciekawe, stare opowiadania.
- Nie ma za co - uśmiechnął się trochę speszony - Jak będziesz chciała, mogę ci coś jeszcze opowiedzieć.
- Bardzo chętnie! - powiedziałam z entuzjazmem - Do zobaczenia!
Machnął mi ręką na pożegnanie.
Udałam się pod górkę - do domu na końcu drogi. Mieszkała tam Paula. Mówiono, że mieszkają na końcu świata, bo dalej nie było żadnego domu. Nie licząc oczywiście Budy - naszego miejsca spotkań...

CDN.

 


Głosuj (0)
Lazuli 20/07/2008 11:18:35 [Powrót] Comment

|| KasiAczeK ;* ||
no ciekawee :* :) ale mnie nadal interesuje to gg i ten chłopak ;> ^^

Czekamm na następny rozdział :D
|| brak www || data: 20/07/2008 18:09:37
adls101.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 79.185.22.101